piątek, 17 grudnia 2010
Bakterie rozwiązują sudoku...



Z niewielką pomocą japońskich studentów

bakterie nauczyły się rozwiązywać popularną łamigłówkę.

Dalsze prace mogą doprowadzić do stworzenia biochemicznego komputera - informuje "New Scientist".

Wiecej: http://tnij.org/jhp3
!

Amerykanie i Rosjanie ...

Podczas zimnej wojny, Amerykanie i Rosjanie zdali sobie sprawę, że dalszy wyścig zbrojeń może doprowadzić tylko do katastrofy. Doszli więc do porozumienia, że za 5 lat stoczą walkę psów. Strona, której pies wygra, będzie dominowała nad światem. Rosjanie przez 5 lat hodowali krzyżówkę Dobermana, Rotwailera i sybirskiego wilka. Pies którego wyhodowali, był tak wielki i tak silny, że trzymany był w specjalnie wzmacnianej stalowej klatce, do której nie zbliżał się nikt na 10 m. Gdy nadszedł termin walki, Amerykanie wystawili klatkę z jamnikiem. Wszystkim zrobiło się żal Amerykanow, bo nikt nie wierzył, że jamnik pokona dziką bestię wyhodowana przez Rosjan. Gdy walka się rozpoczęła jamnik jednym chapnięciem pożarł dziką bestię Rosjan.
Rosjanie wielce zdziwieni stwierdzili
- "Jak to możliwe, że jamnik pokonał naszą bestię wyhodowaną z Dobermana, Rotwailera i wilka sybirskiego!!!??? Pracowali nad nim nasi najlepsi genetycy !!!"
A Amerykanie odpowiedzieli:
- "A nasi najlepsi chirurdzy plastycy ciężko pracowali przez 5 lat, żeby aligator wyglądał jak jamnik."


!

Niecenzuralne zabawy panienek Iwaszkiewiczówien ...

"Wspominają wydarzenia sprzed 70 lat z taką pasją, jakby działy się dwa miesiące temu. Obie mówią właściwie jednocześnie. Niby o tym samym, ale każda o czym innym. Gdy babcia Marysia wymienia kolejne triki pana Anonima: 'Prawdziwa inteligencja, czyli stucna głupota, Piwowarczyk, mój późniejszy szwagier - Winogrzejczyk', a Teresa nadal nuci: 'Pili sobie wodę z kwasem, wodę z kwasem', zaczynam się gubić. - Kto to był, kto to byli ci wszyscy ludzie? - krzyczę. - No przecież wymyśleni. - A ten wujek? - nie daję za wygraną. - Też wymyślony - odpowiada mi Teresa.

Wiem, że w czasie okupacji przewijały się przez Stawisko setki osób. Na cienką, ale podawaną na wytwornej biało-niebieskiej porcelanie kaszę przyjeżdżali z Warszawy Baczyński i Miłosz. Po Powstaniu na Stawisku schronienie znalazło wielu uciekinierów z płonącej stolicy. Słyszałam, że w gabinecie dziadka (o Iwaszkiewiczach mówię dziadkowie, co przejęłam chyba od ojca, żeby zastąpić własne, infantylne określanie ich 'pra') pod biurkiem zamieszkał Andrzejewski z żoną i dzieckiem.

No wiesz, wymyślałyśmy to wszystko, wypisywałyśmy jakieś absurdalne bajeczki, taki surrealistyczny humor, i w końcu przeczytałyśmy w czasie okupacji 'Ferdydurke'. Byłyśmy olśnione, że ktoś już wcześniej coś takiego samego zrobił. - Marysiu, nie przesadzaj - gasi ją Teresa. - No, ale w każdym razie humor Gombrowicza to był dla nas strzał w dziesiątkę. Potem, po wojnie, ojciec, kiedy był w Argentynie na kongresie pokoju, spotkał Gombrowicza i wszystko mu opowiedział.

I Gombrowicz napisał list do ferdydurkistek."

Wiecej: http://tnij.org/jhpu

Rękopis Leonarda da Vinci odnaleziono w bibliotece...

W Nantes odnaleziono zapomniany dokument z odręcznym pismem Leonarda da Vinci.
Rękopis, pokryty tzw. pismem odwróconym (lustrzanym), zawiera notatki o locie ptaków.


Pochodzący z około 1504 roku manuskrypt został napisany - jak wiele innych rękopisów da Vinci - od strony prawej do lewej.

Według prasy autentyczność dokumentu potwierdził już wybitny włoski specjalista Carlo Pedretti.

Jak pisze "Le Figaro", dokument ujrzał po latach światło dzienne dzięki dziennikarskiemu śledztwu. Reporter "Presse-Ocean" po podróży do Włoch zanurzył się w lekturze biografii mistrza renesansu. Jej autor, Serge Bramly, wspomina, że w XIX wieku biblioteka nantejska otrzymała w darze zbiory, których częścią mógł być właśnie rękopis Leonarda.

Nikt w bibliotece nie miał pojęcia o istnieniu skarbu;
140 lat obrastał kurzem w archiwach.

PAP - Nauka w Polsce
czwartek, 16 grudnia 2010
Pieprzojad szmaragdowy ?!

Pieprzojad szmaragdowy istnieje.


I to wcale nie jest przeklenstwo...



http://pl.wikipedia.org/wiki/Pieprzojad_szmaragdowy

Patent oficerski musi nosić podpis królewski ...

"Otóż jakoś około 1960 roku (to ważne) pewien oficer angielskiej gwardii dostał awans na stopień majora. Taki patent oficerski musi nosić podpis królewski, więc patent został elegancko podpisany przez Królową Elżbietę II i uroczyście wręczony delikwentowi.

Aliści w wypisywanym ręcznie patencie urzędnik Ministerstwa Obrony pomylił się i zamiast daty awansu 1960 r - wpisał 1060 rok.
Pan major próbował wyjaśniać pomyłkę i domagał sie jej poprawienia, ale uparcie otrzymywał odpowiedź, że nikt nie będzie królowej nękał i wytykał Jej Królewskiej Mości, że podpisała coś głupiego.

Nasz major był dowcipny i nie w ciemię bity, więc wystosował do Ministerstwa list, w którym - trzymając się treści patentu - zażądał wypłacenia mu zaległych poborów od 1060 roku, tj. za 900 lat, z należnymi odsetkami za zwłokę, rzecz jasna.
Opijając z kolegami w pubie całą sprawę, zastanawiał się, jak Ministerstwo wybrnie z tej kabały.

Ale trafił frant na franta i okazało się, że wojsko brytyjskie nie z samych tępaków się składa.

Dostał bowiem po kilku tygodniach uprzejme pismo, w którym gładko uznano jego racje.
Aliści poinformowano równocześnie, że jako wysokiej rangi oficer królewski, pan major musiał oczywiście brać udział w bitwie pod Hastings. Będąc dowódcą oddziału musiał - rzecz jasna - otrzymać od Króla należne stanowisku wyposażenie, a w szczególności miecz, pancerz, hełm i oczywiście konia.

Jeżeli pan major nie dysponuje pokwitowaniem zwrotu tych rzeczy, będzie to oznaczało, że korzysta z nich do dziś w sposób nieuprawniony. Zatem zalega królewskiej szkatule należność za korzystanie z owego wyposażenia przez 900 lat.

Po obliczeniu opłaty dzierżawnej za uzbrojenie wraz z odsetkami za zwłokę i odjęciu tej kwoty od zaległego żołdu oficerskiego - pozostaje na rzecz Ministerstwa należność w kwocie 1 szylinga, którą uprasza sie o wpłacenie na rzecz domu dla weteranów."

 

Pisarze ateisci-czy to zmienia odczytywanie ...

Pisarze ateisci-czy to zmienia odczytywanie ich ksiazek ?

Zainspirowana watkiem biografii slawnych ateistow odkrylam,ze wielu uwielbianych przeze mnie pisarzy jest ateistami.
Przygladam sie tym wybranym nazwiskom i tak sobie mysle:
No prosze, nigdy bym sie nie spodziewala ;)

http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_atheists_(authors)

Isaac Asimow,
Terry Pratchett,
John Fowles,
Robert Graves,
Robert L.Stevenson -
ta 5 najbardziej mnie zaskoczyla ;)

A sa przeciez jeszcze:
Ken Follett,
Charles Bukowski,
Ernest Hemingway,
Michel Houellebecq,
Stieg Larsson,
George Orwell,
Kurt Vonnegut.

Zastanawiam sie czy informacje o ateizmie autora maja jakiekolwiek znaczenie przy odbiorze jego utworu...

edit: ...i czy swiatopoglad jest do "wylowienia" w tresci ...

.

1 , 2 , 3 , 4